Wracam ze szkoły, ciągnę nogi daleko w tyle i czekam na zimnym przystanku. Dzięki temu mam czas na przemyślenia. Brakuje mi codziennej dyskusji z przyjaciółmi, tego naszego śmiechu i rozmawiania ciągle sobie przerywając. Gdy oni gubili wątek, a ja musiałam na tyle dokładnie słuchać by powtórzyć ich ostatnie słowa. Brakuje mi porozumiewania się bez słów. Tego, że gdy mówiłam coś co mogłoby się wydawać kompletną bzdurą, tak naprawdę dla nas było to zrozumiałe. Pamiętam jak mówiłam z pełnymi ustami i trzeba było mnie tłumaczyć, a przyjaciel rozumiał. Tęsknie, TĘSKNIE, tęsknie, chociaż naprawdę nowo poznani ludzie są wspaniali, jednak chcę rozmowy z przyjacielem.
*** To jest jeden wątek ***
Potrzebny jest mi ktoś bliski, zaraz, natychmiast, już. Ktoś taki jak poduszka, tylko który wysłucha i wesprze. A może potrzebuje czegoś? Takiego małego, głupiego uczucia. Które św.Paweł opisywał jako najważniejsze. Tak naprawdę nie wiem, czy to nie jest mój wybryk. Może wcale tego nie potrzebuję, chcę tylko zaspokoić swoją ciekawość, pychę albo samoocenę - nie wiem jak to nazwać. Zaczynam wątpić w swoją wartość i to dlaczego, ponieważ nikt nie jest mną zainteresowany i nigdy nie był? Wiem żałosne*.Chyba czas by zagłębić się w archaizację i Bogurodzicę.
* nigdy tego nie potrzebowałam, a teraz przyszły jakieś głupie sentymenty.

A ja myślę, że dla każdego z nas przychodzi taki moment, kiedy chcemy mieć kogoś bliskiego, wyjątkowego. Kiedy chcemy poczuć te motylki w brzuchu, zakochać się i patrzeć w oczy, które spoglądają na nas z przepełniającym je uczuciem.
OdpowiedzUsuńMoże wielu było Tobą zainteresowanych, ale Ty tego nie widziałaś?
Nie da się zastąpić tych prawdziwych przyjaciół i za nimi zawsze będziemy w jakimś stopniu tęsknić.
OdpowiedzUsuńTęskni za tymi przyjaciółmi, ale zawsze możecie się spotkać :) I znów będzie jak dawniej :D
OdpowiedzUsuńPrzyjdzie czas na to żeby taki ktoś się pojawił. I myślę że było paru zainteresowanych, ale nie odważyli się tego okazać.