Kolorowe światła odbijają się na czarnym niebie. Na kwadratowym, zimnym polu wirują roztańczone ciała. Zagłuszając śpiew kolejnego przystojniaka. Starsi i bardzo młodzi chwieją się bo wlali w siebie hektolitry żółtego płynu. Pożegnanie lata na świeżym powietrzu, a już czuć smród dopiero co ugaszonego papierosa. Niziutka ławeczka podtrzymuję ciała moich trzeźwych znajomych. Przychodzi myśl "Już wiem dlaczego się rozumiemy, bo nie potrafimy pić alkoholu i palić". Prawie cały czas spędzam z moją przyjaciółką Aguu. Jeszcze dwie piosenki i wracam do domu. Ostatnie dwa obroty, zabieram kurtkę, żegnam się i wychodzę. Za sobą słyszę głośne śmiechy i ludzi którzy nie są wstanie wypowiedzieć choćby jednego zdania. Zapach dymu się oddala. A ja po 22 jestem w domu. Myślę tylko o porządnym śnie i zapomnieniu.
Ka.

Czasami im szczerze zazdroszczę, że potrafią się tak bezmyślnie bawić. Ja kompletnie nie potrafię, bo po pierwsze nie smakuje mi alkohol, a po drugie nie lubię tego zwierzęcego spojrzenia, którymi każdy z nas jest raczony.
OdpowiedzUsuńBędąc na imprezie żałuję, że jestem - wychodząc z niej, już żałuję, że mnie to nie bawiło.
Taki los ://
Coś wcześnie to lato żegnałaś :)
OdpowiedzUsuńUważam, że wszystko jest dla ludzi, szczególnie alkohol i papierosy, ale trzeba znać umiar. I lepiej zaczynać później, a nie, mając 15 lat. Wiem z własnego doświadczenia.
Każdy inaczej żegna lato. Nie trzeba wcale pić, żeby się dobrze bawić ;)
OdpowiedzUsuńJak to przeczytałam zobaczyłam tu siebie. Też zawsze porządna, nie pijąca i wracająca do domu o 22. Nawet będąc trzeźwą można się dobrze bawić. Szkoda, że nie którzy tak bardzo tego nie rozumieją ..
OdpowiedzUsuńTak czytam ten post i sobie myślę, że dawno nie byłam na żadnej imprezie.
OdpowiedzUsuńBrakuje mi tak porządnych imprez, niestety nazajutrz zazwyczaj nie jest już tak kolorowo. Właściwie nawet jest, zależy jakiego koloru są wymioty. ;)
OdpowiedzUsuńnowa u mnie.