Jest tak wiele do opowiedzenia, a tak mało odpowiednich słów.
Rzeczy ważne plączą się z tym nieistotnymi.
Chyba nie jestem gotowa na te ważne rzeczy, za dużo energii pobierają.
Więc powiem wam o codzienności:
- nie zamierzam rozmawiać na WDŻWR o moich dniach płodnych
- w końcu wychodzi mi angielski dwie piątki w dwa tygodnie, dobry bilans
- kręgosłup nadal boli
- nadal płaczę przy emocjach sportowych
- w niedzielę będę musiała się zmierzyć z rodziną - imieniny mamy
- w dzień kobiet przyjechał brat - wie kiedy jest potrzebny
- będę przeprowadzać wywiad z mamą (nauczycielką)
Przeczytałam Zapałkę na zakręcie, kolejny raz i znowu się zachwycam. Chciałabym poznać taką babcię Emilię, aby mi powiedziała, że jednak jestem dobrym człowiekiem.
Na religii (znowu poruszam temat wiary) oglądaliśmy Pasję. Dlatego przez cały dzień chodzę z myślą, ludzie już dawno zgłupieli. Jak można było uwolnić Barabasza, przecież i tak zabiję kolejnych ludzi.
